gwarancja

W ogólnym skrócie- prawnicy zostali odpaleniu już 2 lata temu- Pismo do sprzedawcy poszycia- on sprawę przekazuje do producenta, producent przysyła eksperta który wraz z wykonawcą nie stwierdzają żadnych wad które mogłyby powodować takie zjawisko. ekspert wraca do siebie do warszawy, po dwóch miesiącach dostaję informację od sprzedawcy że odrzucono reklamację z powodu wad wykonawczych…. Próbuję się skontaktować przez miesiąc z panią

Niestety popełniłeś podstawowy błąd – dałeś się wciągnąć w standardową procedurę reklamacyjną, czyli założyłeś (chcący czy niechcący), że przyczyną jest wada produkcyjna lub też wada wykonawcza. Dodatkowo wszyscy, czyli sprzedawca, wykonawca i producent stoją po tej samej stronie, a odpowiedzialność się rozmywa.

To, co Ci proponuję to załatwienie sprawy z zupełnie innej strony: podważenie bezpieczeństwa produktu a nie wady wykonawczej. Moim skromnym zdaniem, poszycie które przy podmuchach wiatru zmienia położenie względem połaci (jeżeli rzeczywiście jest tak jak napisałeś), jest produktem niebezpiecznym, bo producent nie jest w stanie zagwarantować, że przy odpowiednio silnym podmuchu, na Twoim konkretnym dachu, pokrycie nie zostanie zerwane doprowadzając do katastrofy budowlanej.

Różnica polega na tym, że tutaj stroną jesteś Ty, a na drodze, którą Ci podałem, stroną są organy nadzoru rynku. A struktura nadzoru rynku w UE powoduje, że producentom niezmiernie trudno cokolwiek „kombinować”.

Oczywiście sprawy tego typu również mogą ciągnąć się latami, ale z doświadczenia wiem, że producenci w takiej sytuacji zwykle próbują sprawę załatwić po cichu.

ą od reklamacji, która w końcu mówi mi że nie może udzielić mi informacji w mojej sprawie bo… nie jestem stroną. Prawnik informuje sprzedawcę że w takiej sytuacji kierujemy sprawę do sądu. Po dwóch dniach zjawia się u nas sprzedawca z informacją że jest dla nas propozycja od producenta, ażeby sobie wkręcić w cały dach takie „magiczne wkręty” które oni nam dostarczą- Jak to mój prawnik określił- zrobić sobie biedronkę na dachu. Oczywiście jesteśmy przy okazji informowani, że nie jest to zgodne ze specyfikacją produktu, więc robimy to na własną odpowiedzialność i tracimy gwarancję na perforację blachy. Uznaliśmy to za towar niezgodny z umową. Następnie zjawił się sam pan Prezes firmy PLANNJA, który nakłaniał do rezygnacji z drogi sądowej, mimochodem mówiąc że oni też mają prawników- „i to z Warszawy”. Stwierdził jako najwyższy stopniem w firmie, że on również na chwilę obecną nie znajduje wady w wykonaniu, ale chcieliby wykonać parę testów i ekspertyz- obejrzeć dokładnie łaty- więc pewnie dalej szukali haka na wykonawcę, oraz w niektórych miejscach pomontować maty głuszące- tak profilaktycznie. Na pytanie dlaczego instrukcja zmieniła się aż 4 razy w ciągu roku usłyszałem że to nie przesądza o wadzie produktu, a jedynie o tym że „ewoluje”. W zamian za rezygnację z drogi sądowej zaproponowano nam” inicjatywę handlową”- nigdzie nie mogło paść słowo reklamacja, w której to deklarowano się mniej więcej że ta „cecha produktu”- by nie użyć stwierdzenia wada, zostanie u nas wyeliminowana. Mając takie zapewnienia takiej osoby jak prezes, zrezygnowaliśmy z drogi sądowej. Oczywiście minął termin, kiedy mogliśmy jeszcze dochodzić jakiejś tam rękojmi przed sądem i wszyscy o nas zapomnieli. Minął rok, mija drugi rok, wykonawca twierdzi że nikt bezpośrednio nie udowodnił jemu żeby coś zrobił źle lub niezgodnie z instrukcją jaka wówczas obowiązywała więc nie widzi powodu czegokolwiek naprawiać za darmo, sprzedawca twierdzi tylko że jest tylko pośrednikiem między producentem i czeka na reakcję z jego strony, a sam pan Prezes ogólnie stwierdza że ta inicjatywa handlowa w zasadzie mówi że jak my załatwimy wykonawcę prac naprawczych(których nikt nigdy nie określił dokładnie), to ich eksperci mogą przyjechać i popatrzeć….(może się czegoś nowego dowiedzą). Tak więc wszyscy oni wiedzą że formalnie to mogę ich teraz jedynie w koniec pleców pocałować i wydaje mi się że pozostało mi tylko głośno mówić o tym, ażeby ludzi przestrzegać przed takimi wynalazkami-ale pewnie i tak większość z nas w nic takiego by nie uwierzyła.
P.S. Szwagier również odpalił prawnika wobec swojego dachu firmy RUKKI, przeszedł zbliżony szlak bojowy i w zasadzie osiągnął taki sam efekt.
P.S. 2 – tak, myślę poważnie o sprzedaży tego domu, i trawnik nie robi na mnie wrażenia- ja taki prosty chłop prawie ze wsi jestem, ale szkoda mi dwóch rzeczy: pracy i poświęcenia mojej rodziny- szczególnie ojca, oraz garażu- bo mam/ albo miałem takie hobby- renowacja starych samochodów

dom

akurat lubię swój dom. ale wiem, o czym mówisz. mamy znajomych, którzy się tak powkręcali – wieloletnie znajomości się pourywały, bo ludzie oszczędzają, koszą trawę i własnoręcznie wykańczają niepotrzebne nikomu gościnne pokoje….. i tak już nie maja ani siły, ani pieniędzy na gości. kilometry wełny, regipsów, każdy kącik poddasza wykorzystany……

1. Zażądaj na piśmie informacji od producenta, jak powinien być wykonany montaż – rozstaw łat, wkręty itp itd – im więcej parametrów tym lepiej. Jeżeli czegoś nie podadzą, lub skierują Cię do jakiejś instrukcji, to zadawaj pytania (wysyłając pisma) w ten sposób, by musieli odpowiedzieć „tak” lub „nie”.

2. Sprawdź czy wszystko zostało wykonane zgodnie z podanymi przez producenta informacjami.

Znalezione obrazy dla zapytania dom energooszczędny

sprzedaj swój dom z działką, kup mieszkanie i bądź znowu szczęśliwy. Finansowo pewnie się uda – jak kupisz małe mieszkanko, to może będzie i jakaś nadwyżka na zaległe wakacje, a i w małych pomieszczeniach z klimatyzacją na przyszłość mniej mebli będzie potrzebne.

Po prostu się przeliczyliście, współczuję, ale jeśli jak piszesz przekraczasz średnią krajową – nie wiem jak Wam się to udało. Chyba, że łącznie tyle wpada co miesiąc do domowej kasy? Co oczywiście nie jest moją sprawą i o to nie pytam.

Może jednak weź to na spokojnie? U nas kasa się nie przelewa, ale jest i domek, i auta choć starsze i gorsze niż byłyby bez domu, i wakacje latem i zimą – z głową wybrane, bez klimatyzacji ekstrawagancji i CODZIENNA radość z możliwości wyjścia na „trawkę” (dopiero rośnie ) czy tego, że spacer po ładnej okolicy zaczyna się tuż za drzwiami, a nie kilometry od mieszkania.

Jeszcze – zamiast spuszczać sobie ciśnienie wylewając żale – zrób sobie listę „za co kocham swój domek, mimo wszystko”.

a. Nie zostało – wezwij wykonawcę do usunięcia wad, tzn. do montażu zgodnie z wymogami producenta blachy.
b. Zostało – złóż reklamację na pokrycie dachu do producenta. Jeżeli pokrycie podczas wiatru rzeczywiście w widoczny sposób pracuje, zagroź doniesieniem odpowiednich organów o wprowadzeniu na rynek produktu nie spełniającego norm bezpieczeństwa (taka blacha może się oderwać od połaci dachu co stanowi bezpośrednie zagrożenie życia).

Te odpowiednie organy, o którym pisałem, to organy nadzoru rynku – przede wszystkim Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego oraz oczywiście UOKiK. Jeżeli np. z powodu pracującego poszycia doszło już do uszkodzenia budynku, możesz śmiało powiadomić klimatyzacje prokuraturę – wprowadzenie na rynek produktu niebezpiecznego a następnie zaniechanie podjęcia kroków zmierzających do zbadania i ewentualnego wycofania z rynku jest przestępstwem.

Producent oczywiście będzie do końca obstawał, że to wina wykonawcy, bo konsekwencje spowodowane przyznaniem się do winy są dramatyczne i mogą bez problemu doprowadzić do bankructwa nawet duży koncern. Bo jeżeli produkt jest wadliwy i w dłuższej perspektywie może spowodować straty lub niebezpieczeństwo, producent ma obowiązek wycofać go z rynku – a w tym przypadku oznacza to wymianę poszycia na istniejących dachach.

Jest więc szansa, że gdy zagrasz odpowiednio twardo (wszystkie pisma wysyłane przez prawnika, grożenie sprawdzaniem zgodności z obowiązującymi normami itp), będą chcieli załatwić sprawę pozytywnie dla Ciebie tylko po to, by Cię uciszyć.

Piszę Ci to nie jako teoretyk, tylko jako człowiek który ma spore doświadczenie w w/w kwestii.
no i te nowoczesne rozwiązania – do dziś nie mogę sobie wybaczyć zakupu super hiper baterii z termostatem, która wiecznie utrudnia nam życie, a kosztowała 5 razy tyle co zwykła. nie ma to jak zwykłe, sprawdzone, tanie rzeczy. w razie czego nie żal wywalić. ale reklama robi swoje.
też nie wiem, skąd przeświadczenie ludzi średnio zarabiających, że stać ich na duży nowoczesny dom z materiałów z górnej półki. jeszcze nie jest tak pięknie na świecie…..

alarmy

Nie chce mi się szukać , który z nich ma wyjście alarmowa, ale mają takie w ofercie.
Ma kalibracje, choć w przypadku tych odległości to bez znaczenia.
linka 2x2x0,8 załatwia sprawę, nie trzeba skrętki choć na te odległości to też bez znaczenia.

Zastanawiam się nad nim ponieważ wstępnie chyba spełnia moje wszystkie założenia.
Ale oczywiście jeśli koledzy stwierdzą że któraś z innych propozycji jest lepsza to oczywiście nie ma tematu:)
I jeszcze jedno pytanie. Czy ten 15-20 m odcinek przewodu łączącego czujnik z regulatorem nie wpłynie znacząco na wskazania temperatury rzeczywistej? Proponuję dołożyć kilka złotych i kabelek ułożyć w rurze osłonowej  W przyszłości będzie swobodna możliwość rozbudowy lub wymiany kabli.

Termometry Dallas-Maxim po 7 zł za sztukę, interfejs pomiarowy do komputera około 70 zł. Transmisja cyfrowa po dwużyłowej skrętce. Nie ma problemów z rezystancją przewodów tak jak w przypadku systemów analogowych. Pełna kontrola działania kotłowni, alarmy temperaturowe z możliwością wysyłania SMS-ów alarmowych w wypadku przekroczenia temperatury (minimum i maksimum). Zdalny podgląd z Internetu, również na telefonach komórkowych, smartfonach.


Wadą tego rozwiązania jest konieczność zastosowania komputera. Jeżeli będzie w kotłowni, to do domu może być skrętka komputerowa lub bezprzewodowo Wi-Fi.
Skrętkę żelowaną można do wykopu wrzucić bez dodatkowych zabezpieczeń.
I nie musisz stosować akurat oprogramowania z linku, w sieci do obsługi tego systemu jest wiele darmowych aplikacji.

Co do wpływu długości okablowania na dokładność wskazań, to proponuję napisać (e-mail) lub zadzwonić do działu technicznego producenta. Stamtąd uzyskasz pewne informacje. Co do  to mam pozytywne doświadczenia jeżeli chodzi o jakość i niezawodność ich produktów.

działający układ

Stanąłem przed takim problemem że znajomy prosił mnie o pomoc w stworzeniu układu działającego w następujący sposób: Piec ogrzewający jego dom znajduje się w budynku oddalonym od domu o około 15 m. Przy piecu zamontowana jest automatyka do kontroli podajnika, temperatury jednak już dwukrotnie z powodu usterki zagotował wodę w piecu. I chciałby aby zamontować mu układ kontroli temperatury przy piecu który na bieżąco przesyłałby bezprzewodowo(radiowo?) informację o temp. do odbiornika umieszczonego w domu. Super byłoby gdyby można było do odbiornika podpiąć buzzer który załączałby się po przekroczeniu zadanej max temp.

Propozycja ciekawa jednak wolałbym uniknąć takiej „rzeźby” 🙂 Wolałbym poskładać coś jak to się mówi z gotowych elementów. Ale ogólnie sytuacja uległa troszkę zmianie ponieważ u tego znajomego gdzieś na odcinku łączącym dom z warsztatem jest przeciek wody i po prostu będzie trzeba zrywać kostkę i szukać awarii. Dlatego tak sobie pomyślałem żeby wykorzystać ten czas i przy okazji rozkopania wrzucić w wykop np. skrętkę. Więc odeszłaby konieczność komunikacji bezprzewodowej.
Dlatego zwracam się do kolegów z prośbą o podsunięcie jakiegoś pomysłu realizacji tego problemu. Tylko tak jak mówiłem. Komunikacja bezprzewodowa nie jest już konieczna. Ewentualnie póki to nie jest rozkopane mogę przygotować inny przewód chociaż myślę że skrętka będzie najodpowiedniejsza.

Niestety brak koncepcji na realizację… Myślałem o zastosowaniu Satela Micry (gratis znajomy miałby alarm w domu i warsztacie  ale niestety nie mogłem znaleźć czujnika temperatury który mógłbym zastosować. Jedynie czujniki temp wewnętrznej.. Możliwe że jakiś interface posiada tylko że jedną z usterek była awaria czujnika temperatury (sterownik dostawał cały czas informację że temperatura wody wynosi około 35 stopni podczas gdy wynosiła 90 i cały czas próbował ją podnieść) dlatego jednym z założeń jest zbudowanie całkowicie oddzielnego, niezależnego obwodu aby zminimalizować ryzyko powtórzenia takiej sytuacji. I jeszcze jedno pytanie. Czy gdyby udało mi się przekonać znajomego aby troszkę „zdemolować” mu podwórko i ułożyć odpowiedni przewód to uprościło by znacząco całą instalację,

blacha

Miało by to wyglądać następująco: 2 arkusze blachy np ocynk 0,4 mm przesunięte w stosunku do siebie w bok o 1 cm i w górę o 6cm. U góry i na dole wysunięty kawałek trzeba zagiąć na kształt rurki, boki zagiąć tak żeby można pod zagięcie Wsunąć drugą blachę. Między te dwie blachy wkładamy paski dystansowe z góry na dół np co 5 cm. Te dwie blachy nitujemy na dystansach nitami miedzianymi (w razie przecieków można je polutować). Zamiast dystansów można by zastosować lekko pofalowaną blachę -tak jak w grzejnikach panelowych i w miejscach stykania się nitować. Wejście i wyjście to wlutowane rurki miedziane w rurki wygięte z blachy. Zamiast nitowania można zastosować zgrzewanie (było by prościej, ale trzeba mieć jakiś sprzęt. Zamiast dwóch blach stalowych można dać jedną stalową, a drugą miedzianą, ale nie wiem jak by się to zachowywało przy zmianach temperatury (współczynnik rozszerzalności). Do instalacji ciśnieniowych to raczej nie pójdzie, co powiecie na taki pomysł? Moim zdaniem co do rozszerzalności jak wiadomo miedz bardziej się rozszerza wiec przy długi odcinkach w C.O. wlutowuje się kompensatory mieszkowe ktore rozciągają się lub kurczą w miare potrzeb instalacji , stal też sie rozszerza ale wg. mnie w miejszym stopniu . pozatym masz to cały czas chłodzone cieczą wg mnie nic by się nie stało. co do lutowania dystansy to moze lepiej było by je zgrzać z blachą na zgrzewarce ? ( trwalsze połączenie ) , przy ewentualnych rozszerzeniach Twoj kolektor mogłby stracic swoj pierwotny kształt i wygąć się . ale to moję teoretyczne zdanie na ten temat , pomysł nie jest zły pozostaje temat wydajnosci Twojego wynalazku.

Przeczytać w tym wątku można, że już po trzecim szeregowo podłączonym panelu temperatura praktycznie nie wzrasta (dla tego mało sensowne wydaje mi się zwiększanie drogi wody). Dołóż do tego znacznie zwiększone opory przepływu… Pomijam tutaj możliwość zrobienia panelowi „krzywdy” w trakcie takiego przerabiania. Wydaje mi się, że nie ma co kombinować w tym kierunku. Jeśli już – to przespawać wyloty po przekątnej.

obarczyć

Denerwowało mnie kiedyś, że politycy są cyniczni, że mówią do nas jak do debili, że operują emocjami, zasłaniając lub prymitywizując ważne problemy. Aż zrozumiałem, że jesteśmy w większości durni. To, co się dzieje, to nie jest wina polityków, tak jak skandaliczne często zachowanie kleru nie jest wyłącznie ich winą lecz całego Kościoła, czyli wszystkich wiernych. Wierni nie interesują się życiem Kościoła, a jeśli znają skandaliczne zachowania kleru to nie reagują, nie protestują, niczego nie próbują zmienić.
Podobnie jest w życiu publicznym. Ludzie mało czym się interesują poza show, uwierzą w największą głupotę byle atrakcyjnie podaną. Kaczyński jest równie atrakcyjny jak pani oskarżona o zabicie dziecka, albo katastrofa autobusu. A durnota, która daje oglądalność, zawsze zwycięży z dobrym, mądrym programem.
Wielu polityków nie musi nic mówić, wystarczy że odpowiednio się zachowują. Ot choćby Wałęsa, którego wybraliśmy kiedyś na prezydenta mimo że nie potrafił wyartykułować żadnego poglądu, a nawet powiedzieć zdania z podmiotem i orzeczeniem.
Wystarczy że ktoś z przekonaniem coś głosi i już ma nasze głosy.
Politycy u nas nie muszą się niczego obawiać. Cokolwiek powiedzą czy zrobią wkurzającego, to ich nie dyskredytuje. Za niedługi czas zapominamy o tym i głosujemy na nich. Dostaliśmy nie raz po tyłku od tych samych ludzi, ale kto pamięta o tym jak to było? Liczy się to, jak polityk mówi teraz, jak bardzo kocha Polskę i chce ją zmienić dla naszego dobra, mniejsza już jak, to nas mało interesuje; kiedy dostanie władzę to na pewno będzie dobrze rządził.

Oczywiście, że twórczość Hanah Arendt wspiera współwinę absolwentów amerykańskich uczelni za zło, czego naukowo dowodzi Millgram.
Tak się składa, że Arendt pisała o złu Holocaustu.
A to zło może się zdarzyć każdemu, więc nie ma co nazywać i piętnować winnych, obnażać zdehumanizowanego oszołomstwa.
To właśnie przesłanie, w zamyśle sprytnie ukryte za Twoimi wynurzeniami.
Taka banalna taktyka podłości, tak banalna, jak generowane nią i ukrywane we mgle insynuacji zło
Nie trzeba, jak Ci się zdaje, być bardzo uważnym i szczególnie krytycznie myśleć, aby nie przeoczyć tak toksycznych i destruktywnych bzdur, jakie siejesz w tym i okolicznych blogach, służących żenującej insynuacyjnej manipulacji.
W obronie podłości i głupoty, bo w odpowiedzi na krytykę wyznawanego oszołomstwa.
I, trzymając się konwencji Twojej obłudy, serdecznie zazdroszczę Ci tego piękna i pogody, nieskalanych wstydem.

Kto ma zmienić ten stan rzeczy? Narzekamy na partie i ich przywódców. Wierzymy, że wreszcie pojawi się ktoś mądry, uczciwy, zdobędzie władzę i zaprowadzi porządek. Niechby tam nawet przekroczył prawo skoro ma dobre zamiary. A wtedy, dzieci, wszystko się zmieni. Politycy będą uczciwi i rzeczowi, ministrowie kompetentni, kler przypomni sobie o naukach Jezusa, a my wszyscy wtedy, dopiero wtedy, będziemy sobie wzajemnie życzliwi. A teraz umyjcie rączki i ząbki i idźcie spać.

mechanizmy

Co do talerza anteny satelitarnej to oczywiście znany sposób ale niestety źródło ciepła jest punktowe klimatyzacji. I czym to odebrać? Jeśli odbiornik ciepła będzie też punktowy, bo musi to będzie miał mniejszą wydajność od liniowego ( np. rura próżniowa z kolektora próżniowego).
Ale to jeden aspekt. Druga sprawa, że galwanizowanie jest drogie. Przerabiałem już wycenę posrebrzania arkusza blachy stalowej-kupa kasy.
Lustra akrylowe są pewnie dobrym pomysłem, jedynie co to wypadałoby się upewnić czy nie tracą właściwości wraz z działaniem temperatury słońca. Z tego co mi wiadomo lustra akrylowe mają zastosowanie przy produkcji luster drogowych, takich stawianych przy mało widocznych skrzyżowaniach, więc raczej są to sprawdzone lustra odporne na wszystkie warunki atmosferyczne między innymi na promieniowanie słoneczne uv. Lustra drogowe reklamowane są również jako wandaloodporne co rozwiązuje nam problem z uszkodzeniem kolektora klimatyzacji podczas gradobicia, same zalety, wydaje mi się że nic lepszego nie znajdziemy.

Dla mnie większym problemem jest wykombinowanie w miarę prostego i taniego mechanizmu obrotowego ustawiającego kolektor do słońca.

Elektronikę układu nadążnego za słońcem chyba najtaniej będzie kupić na ebayu- ok 150 zł z wysyłką ( na jedną oś, jeśli w pionie też to razy dwa). Do tego mechanizm obrotowy to już jakoś trzeba wykombinować ( oś obrotu na łożyskach i napęd silnikiem), ale to nie musi wyjść drogo jak ktoś ma dostęp do migomatu, szlifierki kątowej i trochę lubi dłubać.
Ja trochę walcowałem schematy solar trackerów ale mój nie działa po zlutowaniu, a na allegro nie spotkałem takiego układu. Większość elektroników twierdzi, że to prosty układ klimatyzacji oparty na komparatorze lub coś podobnego, a nikt nie pokaże prostego gotowego działającego układu. Takie są moje doświadczenia.